Złota (polska) jesień

Wprowadzając w życie reformę o funduszach emerytalnych, czyli popularne OFE, polski rząd dawał ludziom nadzieję na lepszą przyszłość. Tak naprawdę jednak była to złudna nadzieja, a OFE być może okaże się totalnym fiaskiem. Na czym to polega? Nasze składki emerytalne trafiają do ZUS. Tam ich pewna część jest oddzielana i trafia do towarzystwa emerytalnego, z którym podpisaliśmy umowę członkostwa w funduszu. W funduszu tym zakupywane są jednostki uczestnictwa, które posiadają określoną wartość. W ten sposób na naszym koncie w OFE wartość tych jednostek stale rośnie. Opłaty za zarządzanie kontem oczywiście są, bo też fundusz musi na czymś zarabiać. Jednakże trzeba szczerze przyznać, że nawet jeśli cokolwiek zbierzemy na tych kontach, to w naszym wieku emerytalnym nie będzie to kwota, która pozwalałaby na jakieś sensowne życie. Ba, z tego co wiemy, taka sama reforma w Chile skutkowała tym, że po trzydziestu latach oszczędzania, nikt nie dostał złamanego grosza z tytułu tegoż odkładania środków w OFE. Jaki jest więc sens tejże reformy? Chyba ktoś na tym zarobił.